Pierwszy deszcz

tekst: Daniela Malec

Zawsze bardzo lubiłam wrzesień. Koniec wakacji i początek nowego roku szkolnego, tak opłakiwane przez moich kolegów, mnie przyprawiały o dreszcze ekscytacji. Teraz ma dla mnie wymiar bardziej wymiar duchowy, mistyczny, bo zwykle wtedy wypada początek żydowskich Wielkich Świąt: Nowego Roku – Rosz haSzana i Jom Kipur oraz Sukkot. Święta te poprzedza kilka tygodni duchowego przygotowania – skruchy, rachunku sumienia i odnowienia relacji z Bogiem. Last but not least: w Izraelu pod koniec września pada wreszcie upragniony deszcz. Pierwszy po kilkumiesięcznej suszy, wyczekiwany, spijany przez spragnioną ziemię, przynoszący ulgę i poczucie odrodzenia. Dlatego we wrześniu nie płaczę po lecie – to miesiąc dobrych zmian, nowych początków, transformacji i odnowy.

Dla naszej redakcji to również czas szczególny, bo oddajemy w Wasze ręce numer piąty, a przecież – przypomnijmy! – w początkowych planach mieliśmy tylko cztery. W nowy rok wchodzimy więc z masą twórczej energii, a szczególnym tego wyrazem i naszym dla Was prezentem jest strona internetowa, którą lada chwila będziemy się mogli pochwalić. Dotychczasowa forma wydania elektronicznego pozostawiała niedosyt, o czym zresztą nam pisaliście. Ufamy, że dzięki stronie poprawi się komfort czytania artykułów i oglądania zdjęć i grafik, i że w przyszłości będziemy mogli dzięki niej zaoferować Wam znacznie więcej. Nie zapominamy o osobach, którym bliższy jest szelest papieru: od tego numeru można zamawiać naszą prenumeratę. Więcej informacji znajdziecie w ogłoszeniach na stronie 17. 

Tematem przewodnim piątego numeru uczyniliśmy krajobraz. Dla tych z nas, którzy zdecydowali się na imigrację i żyją w rozkroku między dwoma krajami to temat zawsze aktualny. To krajobraz dzieciństwa i starego kraju – zapach bzów, widok mgieł i wilgoć mchu. I ten nowy, z obłędnym zapachem drzew pomarańczowych i mandarynkowych. Ten sentymentalny, diasporyczny, ze sztetlami na wzgórzach, polami i lasami. I ten wymarzony – z widokiem na morze, bo jakże by inaczej! Który z nich stał się domem, za którym tęsknimy, a który stał się obcy? I czemu te tak różne krajobrazy tak bardzo nam czasem ciążą?

„Izrael to raj dla pisarzy”- mówi wybitny izraelski pisarz Eshkol Nevo, wnuk premiera Levi Eshkola, w rozmowie z Karoliną Przewrocką-Aderet. Zaznacza, że chwilowa zmiana krajobrazu jest dobra, bo pomaga nam zobaczyć i lepiej zrozumieć ten, w którym żyjemy na co dzień. Zastanawia się również nad tym, czy krajobraz ma jakiś wpływ na twórczą pracę i kondycję pisarza – zwłaszcza izraelskiego, tworzącego w przestrzeni tak obciążonej historią, polityką i religią. 

O izraelskich lasach „przywiezionych w sercu”, przywołujących wspomnienia diaspory, pisze z kolei Maria Piekarska-Baronet. Każdy las w Izraelu to również przestrzeń, w której przyjęło się upamiętniać tych, którzy odeszli – przez sadzenie drzew, stawianie pomników, kamieni i rzeźb. Tam też, wśród drzew, znaleźć można stojące samotnie krzesła. Na nich siadają ci, którzy w lesie poszukują mistycznego kontaktu z Bogiem. Tradycję „hitbodedut”, czyli praktykę modlitewną w otoczeniu przyrody, opisuje w swoim tekście Karolina van Ede-Tzenvirt.

O tęsknocie do krajobrazów i kraju dzieciństwa w opowiadaniu „Krainy białych bocianów” opowiada Ilona Dworak-Cousin. Z kolei Basia Urban-Nino w tekście „Krajobraz konfliktu” pisze o skomplikowanym krajobrazie Bliskiego Wschodu. Z jednej strony opowiada o podobieństwach łączących Stare Miasto w Jerozolimie z Damaszkiem i Aleppo. Z drugiej zwraca uwagę na to, jak polityka w ostatnim stuleciu dramatycznie w ten krajobraz zaingerowała, i jak bardzo różnią się oddzielone od siebie zaledwie 10 minut drogi Ramallah i Zachodnia Jerozolima.

Zapraszam Państwa do lektury jesiennego numeru „Kalejdoskopu”, życząc wszystkim dobrego, słodkiego roku. Niech nam wszystkim przyniesie spełnienie i szczęście, twórcze idee, pokój i dobrobyt. 

Le szana towa umetuka!

Autor

  • Daniela Malec

    (ur. w 1979 r.) - Izraelka z wyboru (zrobiła aliję w 2009 r.). Mieszka w Tel-Awiwie. Dusza artystyczna: jest aktorką, pisze, tłumaczy, udziela się społecznie. W „Kalejdoskopie” kieruje marketingiem i prowadzi media społecznościowe.

    Malec Daniela