Świętość jest wszędzie

tekst Esther Fuerster-Ashkenazi

Prawdopodobnie każda z chasydzkich grup
ma swoje opowieści o lokalnych pijakach. Jaki związek ma post z piciem alkoholu i zasiadaniem do obfitych biesiad przy suto zastawionym stole?

Judaizm, jako religia w wielu aspektach prawnych bardzo postępowa, często odnosi się do skrajnych sytuacji, w jakich może znaleźć się człowiek. Nawet takich, jakich byśmy się po religii nie spodziewali – na przykład nadmiernego spożycia wysokoprocentowych trunków. 

– Był sobie pijak – rozpoczął opowieść pewien chasyd. Kiedy i w którym mieście – do końca nie wiadomo. Pijak o swoim nałogu nie zapominał nawet w największe święto – Jom Kipur. Pewnego razu modlący się w synagodze Żydzi zauważyli go śpiącego na ławce, odzianego w brudne i cuchnące alkoholem ubrania.

– Jak to możliwe? – pytali się nawzajem. W końcu jest Jom Kipur! Nie dość, że pan najwyraźniej post miał sobie za nic, to jeszcze leżał zdrowo upity nie gdzie indziej jak właśnie w synagodze i chrapał sobie gromko.

Niektórzy z tam obecnych, odświętnie ubranych oraz należycie skupionych na halachicznych wymogach owego dnia zasugerowało, że być może pan ten powinien zostać z synagogi wykluczony.

Nagle, podczas Kol Nidrei, modlitwy rozpoczynającej święto, gdy już zwój Tory został wyciągnięty, mężczyzna przebudził się, podszedł do bimy, uderzył w nią ręką i wykrzyknął: „Ata her’eta… ein od milewado”! Z hebrajskiego – to zostało ci pokazane… nie ma innego ponad Niego.

Dla niego nadszedł czas na hakafot, taniec ze zwojem Tory z okazji święta Simchat Tora, które ma miejsce prawie dwa tygodnie póżniej. Być może jedna czy dwie osoby, które miały większe poczucie humoru, zdusiły wybuch śmiechu, lecz większość bardzo się zdenerwowała. Widząc to rabin zwrócił się do modlących: Zostawcie go. On już tam jest. On już dotarł w swoim tikkunie do hakafot. 

Dzień sądu

Jom Kipur bywa często określane jako święto drugich szans, błagania o otrzymanie przebaczenia. Jest to święto poważne, pełne zadumy, postu, powstrzymywania się od relacji małżeńskich oraz skupienia na modlitwie.
To Szabat Szabatów. I tak w pewnym sensie jest, jeżeli patrzy się na to święto oddzielnie od Rosz haSzana. 

Rosz haSzana ma ogólnie dużo luźniejszą reputację, ponieważ znane jest popularnie jako Nowy Żydowski Rok, który upamiętnia stworzenie świata. Dużo rzadziej wspomina się, że to właśnie Nowy Rok, nasycony miodem oraz smakiem owocu granatu, jest dniem sądu i w tym właśnie dniu HaSzem waży losy całego istnienia. Na bazie tego osądu podejmuje decyzję czy świat będzie kontynuował, czy nie? Czy to będzie nas ostatni rok, czy przeżyjemy kolejny? Jak mówią nauki chasydyzmu – jeżli przeżyliśmy noc i obudziliśmy się w świateczny poranek, to znaczy, że wyrok był pozytywny. I że zasłużyliśmy się wystarczająco światu by uwarunkować jego kontynuację oraz naszą dalszą pracę w kierunku pełnego tikkun olam – naprawy świata.

Radość pokuty

W takim świetle Jom Kipur nabiera innego zabarwienia, ponieważ skoro grzechy świata zostały wybaczone w Rosz Haszana, to dlaczego nadal pościmy i modlimy się w tydzień później? Odpowiedzi jest kilka. Jedna z nich zakłada, że w związku z naszym osobistym życiem szala nadal nie została przeważona, jeszcze nie możemy być pewni werdyktu. Jest też ta, która mówi, że owszem, pościmy i modlimy się, jednak nie ze smutku, tylko z radości, że został nam dany kolejny rok. Tak świętujemy Dzień Pokuty oddając się w całości modlitwie i odrywając naszego ducha od fizycznych ograniczeń naszego ciała. Ścisły post jest bardzo rzadko praktykowany w żydowskim roku. Naszym zadaniem jest żyć pełnią życia, które zostało nam dane. Żyć w stworzonym dla nas świecie i dołożyć wszelkich starań by wpłynąć na istniejącą rzeczywistość zmieniając i ulepszając samych siebie. 

Biorąc to pod uwagę, tym bardziej zastanawiające jest to, że Jom Kipur przyrównywane jest do Purim (w hebrajskim kippurim brzmi jak „dzień jak Purim”). Co może łączyć dzień zadumy, modlitwy i postu z dniem, w którym przykazaniem jest pić tyle, żeby „nie rozróżnić imienia Mordechaja od imienia Hamana” – bohatera od łotra purimowej historii? Jaki związek ma post z piciem alkoholu i zasiadaniem do obfitych biesiad przy suto zastawionym stole? Jaki związek ma modlitwa z muzyką, tańcem, zabawą? Być może ten pijak nie był tak nie na miejscu jak się ludziom wydawało? Jeżeli Jom Kipur, najświętszy dzień w roku, Szabat Szabaton, jest przyrównywany do Purim może to tylko oznaczać, że świętość jest wszędzie i możemy jej doświadczyć na wszystkie sposoby. Tak jak Kdusza (świętość) a kedesza (prostytutka) to dwie strony tego samego medalu i nie nam jest dane osądzać siebie i innych. Post nie jest lepszy od biesiadowania a taniec od zadumy. Na wszystko jest czas i oba aspekty są nam niezbędne w celu osiągnięcia pełni życia, tak duchowego jak i fizycznego.

fot. Megs Harrison / Unsplash

Autor

  • Esther Fuerster-Ashkenazi

    (ur. 1986 ) założycielka firmy specjalizującej się w genealogii dochodzeniowej, zaangażowana w projekty w Izraelu, USA i Polsce. Członkini zarządu Towarzystwa Przyjaźni Izraelsko – Polskiej. Autorka książki „Izrael bez cenzury”. Kierowniczka ds. pozyskiwania funduszy oraz prezeska Stowarzyszenia Kalejdoskop.

    Fuerster-Ashkenazi Esther